CPP "METANOIA"
DDM "STUDNIA"
Caritas Diecezji Płockiej
Katolickie Radio Diecezji Płockiej
Nowa Ewangelizacja DP
Wydział ds. Rodzin
E-KAI Płock
Sklep internetowy SACERDOS
Szkoły Katolickie w Płocku
Księgarnia Diecezjalna
Gość Płocki
powiększanie: a | A

Naturalne Planowanie Rodziny

W adhortacji apostolskiej Familiaris consortio Ojciec Święty Jan Paweł II przypomniał nam wiele prawd dotyczących rodziny. Jest wśród nich ta, która mówi, że przyszłość ludzkości kształtuje i przygotowuje się w rodzinie (FC 86). Wszyscy wiemy, jak ważne jest właściwe ukształtowanie życia rodzinnego i jak istotne w tym jest wzajemne zrozumienie małżonków. Aby to środowisko, jakim jest rodzina mogło się odpowiednio rozwijać i funkcjonować, trzeba przygotować mu grunt w postaci formacji religijnej, intelektualnej i społecznej przyszłych małżonków. Doświadczenie pokazuje nam, że często właśnie formacja religijna nie jest w pełni zadawalająca, co wobec szerzących się coraz powszechniej zagrożeń dotykających samej istoty małżeństwa i rodziny jest bardzo niepokojące. Ideologia wroga rodzinie jako instytucji powołanej do istnienia przez Boga rozpowszechniana przez media jest zazwyczaj bezwiednie pochłaniana i następnie przyjmowana nawet przez wierzących. Często ludzie młodzi nie potrafią sobie lub innym odpowiedzieć na podstawowe pytania dotyczące rodziny, jej planowania, zgodności lub niezgodności pewnych twierdzeń z prawem naturalnym oraz z Dekalogiem.
Naprzeciw tym potrzebom wychodzi niniejszy zbiór felietonów pani doktor Elżbiety Wójcik - autorki wielu publikacji na tematy dotyczące naturalnego planowania rodziny, która naświetlając wspomniane problemy z medycznego punktu widzenia, nie zapomina o ich konfrontacji z przykazaniami oraz ze zdrowym rozsądkiem. Jest więc ten zbiór odpowiednim uzupełnieniem nauk przedślubnych dotyczących naturalnego planowania rodziny. Jest też próbą wytłumaczenia, dlaczego właśnie metody naturalne są najbardziej odpowiednie dla duchowego i fizycznego zdrowia małżonków.

Ks. Bogusław Daniel Kwiatkowski

 

NATURALNE PLANOWANIE RODZINY

Jeżeli ktoś wybiera małżeństwo i rodzinę jako swoją drogę życiową i swe życiowe powołanie, to powinien starać się przeżywać je jak najdoskonalej we wszystkich aspektach, również w tak ważnej dziedzinie jak współżycie małżeńskie i rodzicielstwo.
Problem planowania rodziny staje w zasadzie przed każdą parą małżeńską i wiele z nich przeżywa w związku z tym rozterki i trudności. Tymczasem właściwe rozwiązanie znaleźć można w wyniku dokładniejszego poznania naszej ludzkiej natury, w tym przypadku cykliczności występującej w organizmie kobiety. Dorosły mężczyzna jest w zasadzie stale płodny, natomiast kobieta może zajść w ciążę zaledwie w jednym dniu cyklu miesiączkowego, gdyż uwolniona z pęcherzyka komórka jajowa żyje tylko ok. 12-24 godzin. Do okresu płodności zaliczamy dodatkowo kilka dni z uwagi na możliwość dłuższego przeżycia plemników w drogach rodnych kobiety (3 - 5 dni, niektórzy mówią o 7 dniach).
Powstaje pytanie: czy i jak może kobieta rozpoznać u siebie okresy płodności i niepłodności? Służą temu metody naturalnego planowania rodziny (zwane też metodami rozpoznawania płodności), oparte na badaniach naukowych i dzięki temu bardzo pewne.

PLAN BOGA WOBEC MAŁŻEŃSTWA

"Kiedy odpowiedź na pytanie, kim jest człowiek, nie jest wyraźna, etyka małżeńska pozbawiona jest podstaw. Ostatecznie bowiem wszystkie zagadnienia, związane z odpowiedzialnym rodzicielstwem, w całości wiążą się z tym jednym pytaniem: kim jest człowiek?"1
Wielka godność człowieka, stworzonego na obraz Boży, dotyczy zarówno jego duchowości jak i ciała, a więc także jego seksualności, zwłaszcza, że na tej drodze poczynają się ludzie, których życie jest święte i na tej drodze stajemy się współpracownikami Boga.
Stwarzając nas jako istoty płciowe, Pan Bóg mógł inaczej zaplanować w naturze człowieka przekazywanie życia oraz przeżywanie jedności miłosnej w małżeństwie, mógł je przecież rozdzielić. A jednak Pan Bóg złączył te sprawy w jednym akcie małżeńskim, aby dzieci poczynały się z miłości rodziców. Ponadto zaplanował w organizmie kobiety naprzemienny rytm płodności, czyli następujące po sobie okresy płodności i niepłodności, dające się dokładnie określić.
Wszystko to pochodzi z mądrości i miłości Stwórcy do człowieka i przedstawia Boży plan i Jego wolę wobec małżeństwa, którą winniśmy uznawać szanować, darząc szacunkiem stworzoną przez Niego naszą ludzką naturę. Tak więc, kiedy para małżeńska nie planuje poczęcia, może współżyć w okresach niepłodności. Może też świadomie zaplanować poczęcie dziecka wtedy, kiedy jest ono upragnione i oczekiwane, dzięki możliwości dokładnego oznaczenia okresu płodności. Stanowi to dla rodziców radosne przeżycie.

NATURALNE METODY ROZPOZNAWANIA PŁODNOŚCI

Metody naturalne oparte są na naukowych badaniach medycyny i są bardzo pewne, także przy cyklach nieregularnych. Są to: metoda termiczna, metoda objawowo-termiczna i metoda śluzu szyjkowego (Billingsa). Natomiast nie należy stosować tzw. kalendarzyka, czyli metody Ogino-Knausa, gdyż jest ona przestarzała i zawodna, choć w swoim czasie była rewelacją.
Metody naturalne nazywane są ekologicznymi, gdyż są zdrowe i zgodne z wymaganiami ochrony środowiska, w tym przypadku tak ważnego jak organizm kobiety.
Wymagają one niewielkiego wysiłku zapoznania się z ich zasadami oraz pewnej systematyczności w prowadzeniu obserwacji, co zwykle budzi zainteresowanie kobiety działaniem swego organizmu, wzmacnia jej poczucie kobiecości i staje się po niedługim czasie przyzwyczajeniem, zwłaszcza, że i po osiągnięciu wprawy obserwację wystarczy prowadzić tylko do ustalenia początku okresu niepłodności. Uczą się tego też z łatwością kobiety z wykształceniem podstawowym. Okresowe zaniechanie współżycia małżeńskiego - jeśli nie planuje się poczęcia dziecka - bywa nieraz trudne, zwłaszcza na początku stosowania metody naturalnej Jednakże to wyrzeczenie nie tylko nie przynosi szkody miłości małżeńskiej, ale przy wzajemnej życzliwości i zrozumieniu wzbogaca ją o nowe wartości.
W naturalnym planowaniu rodziny chodzi o uznanie hierarchii wartości, o to, aby seksualność pozostawała w służbie prawdziwej miłości, gdyż miłość jest większą wartością niż przyjemność seksualna.

ZNACZENIE NATURALNEGO PLANOWANIA RODZINY DLA WIĘZI MAŁŻEŃSKIEJ

Rodziny, w których małżonkowie żyją zgodnie z prawem naturalnym, czyli z wolą Boga-Stwórcy, cechują się z reguły dużą stabilnością i harmonią rodzinną. Przyczyna tego tkwić może w ich głębszym niż przeciętnie podejściu do wartości małżeństwa i rodziny, a także w ich większej dojrzałości psychicznej, do której ten styl życia prowadzi. Sprzyja on - dzięki wysiłkowi panowania nad sobą - duchowemu rozwojowi obojga małżonków, a przez to pogłębieniu i wzmocnieniu ich małżeńskiej miłości, gdyż - jak powiedział Leonardo da Vinci: "Im większy człowiek, tym większa jego miłość".
Pozostawanie w harmonii z własną naturą i z wolą Boga-Stwórcy daje małżonkom poczucie wewnętrznej radości i pokoju oraz ułatwia życie w łasce Bożej. Rodzice ci przekazują zwykle wiedzę na temat naturalnych metod swoim dzieciom, a dzieciom pragnie się przekazać to, co się samemu uważa za dobro.
Wśród małżeństw żyjących zgodnie z zasadami metod rozpoznawania płodności rozpada się mniej niż l % (badania prof. J. Rötzera z Austrii), podczas gdy w dużych miastach Europy Zach. i USA ilość rozwodów dochodzi do 50 %.
Oto list kobiety lat 36, troje dzieci, wykształcenie średnie: "W styczniu mijają dwa lata, odkąd poznałam naturalną metodę planowania rodziny. Mój mąż i ja cieszymy się z tego bardzo. Nasze wspólne życie nabrało więcej sensu, o wiele bardziej się przez to wzajemnie cenimy. Około 8-10 dni trzeba żyć wstrzemięźliwie, za to cieszymy się potem o wiele więcej, jest to wtedy zawsze nowe przeżycie. Życzę każdej parze małżeńskiej, aby poznała metodę objawowo-termiczną. Ma się o wiele więcej pewności, żyje się spokojniej i bardziej świadomie".
Oraz drugi list (z książki prof. W. Fijałkowskiego pt. "Naturalny rytm płodności", wyd. PZWL 1976, s.93). Pisze mężczyzna lat 47, w małżeństwie 22 lata, wykształcenie średnie, pracownik umysłowy: "Najważniejszą według mnie zaletą metody jest to, że zapobiega przesytowi. Miłość w moim małżeństwie odradza się w każdym okresie wyłączenia współżycia. Co miesiąc przeżywam uroki narzeczeństwa, jakby w oczekiwaniu ślubu. Dzięki stosowaniu tej metody i przestrzeganiu wstrzemięźliwości małżeństwo nasze nie starzeje się po 22 latach i nic nie traci na atrakcyjności i szczęściu".

CZY METODY ROZPOZNAWANIA PŁODNOŚCI SĄ RZECZYWIŚCIE NATURALNE

Pada niekiedy zarzut, że naturalne metody hamują spontaniczność współżycia małżeńskiego. Weźmy jednak pod uwagę, że ograniczenie dotyczy tylko części dni w cyklu miesiączkowym, za to w pozostałym czasie para małżeńska może współżyć w pełni naturalnie, czego każdy człowiek w gruncie rzeczy pragnie i co rekompensuje przerwę.
Przy głębszym zastanowieniu się musimy uznać, że pełna spontaniczność nie jest dla człowieka ani korzystna ani naturalna. Właściwe naturze człowieka jest postępowanie rozumne, kierowanie się wartościami i wybór dobra. Im bardziej świadome, zgodne z sensem i dobrem są nasze czyny, tym bardziej ludzkimi można je nazwać, gdyż celem natury człowieka jest dobro moralne.
O naszym postępowaniu daleko bardziej powinna decydować odpowiedzialność aniżeli przyjemność spontaniczności. Człowiek nie może postępować całkowicie pod wpływem impulsów, gdyż to sprowadziłoby go szybko z drogi rozwoju na drogę regresji, a nawet zła.
Poza tym w ludzkim działaniu seksualnym chodzi o zjednoczenie osób, przeto działanie to musi być osądzane według kryteriów prawdy. Bowiem godność rozumnych i wolnych osób może iść w parze tylko z prawdą. To znaczy, że akt małżeński musi być prawdziwy a nie zafałszowany (jak to ma miejsce przy stosowaniu antykoncepcji).
Tak więc postępowanie rozumne i odpowiedzialne, również w dziedzinie seksualności, jest zgodne z cielesno-duchową naturą człowieka, gdyż stymuluje ono jego rozwój i odpowiada wyższym potrzebom, zakodowanym w naszej osobowości. To znaczy, że właśnie ono jest dla osoby ludzkiej prawidłowe, a tym samym naturalne. Rozważania powyższe znajdują swe potwierdzenie w słowach z Księgi Izajasza /Iz 48, 17-18/:
"Jam jest Pan, twój Bóg,
pouczający cię o tym, co pożyteczne,
kierujący tobą na drodze, którą kroczysz.
O, gdybyś zważał na me przykazania,
stałby się twój pokój jak rzeka,
a sprawiedliwość twoja jak morskie fale".

DLACZEGO ANTYKONCEPCJA JEST ZŁEM

Słowo antykoncepcja znaczy dosłownie "przeciwpoczęcie". Środki antykoncepcyjne, których jest obecnie wiele, nie są lekami i nie można ich tak nazywać, gdyż szkodzą one zdrowiu fizycznemu - zwykle kobiety - oraz zdrowiu psychicznemu obojga małżonków. Mają one na celu nie leczenie człowieka, ale niszczenie jego płodności, która należy do pełni osoby, a niektóre z nich (spirala i pigułka antykoncepcyjna) są środkami wczesnoporonnymi. Przy ich stosowaniu może dochodzić do poczęcia, ale z powodu uszkodzenia błony śluzowej macicy dziecko nie może się w niej zagnieździć i musi umrzeć.
Antykoncepcja powstała z lęku przed dzieckiem i polega na sztucznym oddzieleniu przeżycia seksualnego od płodności, przy czym lęk ten zamienia się stopniowo zwykle w nienawiść. Z wprowadzeniem antykoncepcji łączono nadzieję na zmniejszenie przez to ilości usunięć ciąży, tymczasem jest odwrotnie. Tzw. mentalność antykoncepcyjną cechuje wzrastająca niechęć do dziecka oraz tendencja do przerzucania odpowiedzialności za nieplanowane poczęcie na firmy produkujące środki antykoncepcyjne (żadne środki nie dają stuprocentowej pewności). Toteż wbrew propagandzie wraz ze wzrostem stosowania antykoncepcji wzrasta również ilość aborcji. Naukowy Instytut Seksuologiczny w Hamburgu ogłosił, że od r. 1961, to znaczy od czasu wprowadzenia pigułki hormonalnej, liczba aborcji podwoiła się.
Człowiek nie może dwom panom służyć - równocześnie miłości i nienawiści, a to jest niestety zawarte w stosowaniu antykoncepcji. Poza tym antykoncepcja prowadzi do traktowania żony jak przedmiotu użycia. Charles i Elisabeth Rendu w książce "Czy Kościół nas oszukał" podają,, iż młoda robotnica przyszła do ich poradni z następującą prośbą: "Zróbcie coś proszę, aby nasza miłość była znowu taka jak dawniej. Przedtem, gdy mąż mój mnie pragnął, mówił: kocham cię. Ale odkąd stosuję diafragmę, mąż gdy mnie pragnie, mówi do mnie: załóż swoją diafragmę!"
Kościół głosi naukę przeciwną działaniu antykoncepcyjnemu od początku swoich dziejów, co udokumentowane jest w pismach Doktorów Kościoła i w wypowiedziach papieży. Ważnym wydarzeniem w wyjaśnianiu stanowiska Kościoła w sytuacji obecnego rozwoju biologii i medycyny stała się encyklika Pawła VI "Humanae vitae" z r. 1968, która mówi: "Bóg ustanowił nierozerwalny związek między dwojakim znaczeniem, tkwiącym w stosunku małżeńskim: między oznaczaniem jedności i oznaczaniem rodzicielstwa" (HV 12).
Również Ojciec św. Jan Paweł II wypowiada się często na ten temat: "Przez działanie antykoncepcyjne małżonkowie nie tylko odrzucają otwartość na życie, ale fałszują wewnętrzną prawdę miłości małżeńskiej powołanej do całkowitego osobowego daru" (FC 32).
Akt małżeński z użyciem środka antykoncepcyjnego jest zafałszowany, gdyż odrzuca się w nim płodność małżonka i swoją, a należy ona przecież do pełni osoby. Tak więc wzajemny dar nie jest całkowity, co może mieć negatywny wpływ na miłość współmałżonków.
Bóg w swojej miłości i mądrości tak stworzył organizm kobiety, że są w nim występujące cyklicznie okresy płodności i niepłodności, łatwe do określenia. Toteż kiedy para małżeńska chce odłożyć poczęcie, może współżyć w okresach niepłodności. Może też świadomie zaplanować poczęcie dziecka, co jest dla rodziców pragnących potomstwa radosnym przeżyciem.
Stwarzając człowieka na swój obraz i podobieństwo. Pan Bóg nadał mu wielką godność, która odnosi się zarówno do ducha jak i do ciała. Dlatego prawo naturalne, dotyczące osoby ludzkiej, jest tak ważne, bo jest ono wyrazem woli Boga-Stwórcy, także jego woli co do małżeństwa. "Prawo bowiem naturalne jest również wyrazem woli Bożej i jego wierne przestrzeganie jest ludziom konieczne do zbawienia" (Paweł VI, HV 4).
Pan Bóg mógł inaczej zaprogramować wyrażanie jedności małżeńskiej i przekazywanie życia, mógł je przecież w swej wszechmocy rozdzielić, a jednak Bóg złączył te sprawy w jednym akcie małżeńskim, dając równocześnie małżonkom możliwość świadomego planowania potomstwa. Jest to niewątpliwie wyraz miłości, szacunku i zaufania do człowieka. Stosując środki antykoncepcyjne człowiek zachowuje się zuchwale, sprzeciwia się woli Boga i odrzuca Jego miłość i zaufanie. Antykoncepcja jest działaniem, poprzez które człowiek przypisuje sobie "władzę, która należy jedynie do Boga, t j. władzę ostatecznego decydowania o zaistnieniu osoby ludzkiej. W tej perspektywie antykoncepcję należy uważać obiektywnie za tak dogłębnie niegodziwą, że nigdy, dla żadnych racji nie może być usprawiedliwiona" (Jan Paweł II, Przemówienie w Castel Gandolfo 17. IX.-1983). W sytuacji, gdy człowiek niszczy lub zmienia własne struktury biologiczno-osobowe, czyli zmienia porządek ustalony przez Stwórcę, wówczas powstaje w nim głęboki niepokój, mogący prowadzić do nerwicy.
Natura człowieka jest tak ustawiona, że większe szczęście i zadowolenie daje mu to, co osiąga on z pewną dozą wysiłku; natomiast możliwość stałego i łatwego zaspokajania jakiejś potrzeby prowadzić może do przesytu i przerafinowania. Może to właśnie mieć miejsce przy stosowaniu antykoncepcji, która doprowadza nieraz do tego, że akt małżeński staje się jedyną oznaką miłości, zanika natomiast tak potrzebna codzienna czułość. Pedagog A. Darczewska przeprowadziła badania ankietowe wśród 100 par małżeńskich w Katowicach. Okazało się, że tym, czego brak najbardziej ci ludzie odczuwali, była czułość. Podobny wynik otrzymano badaniem ankietowym 600 par małżeńskich w Warszawie.
Może ktoś powiedzieć: Pan Bóg dał nam rozum, abyśmy myśleli, a antykoncepcję wymyślił właśnie rozum. Jednak nie wszystko, co rozum wymyśli, jest dobre. Przykładem tego ostatniego są różne wymyślne przestępstwa. Rozum może być użyty zarówno do dobrych, jak i niestety do złych celów. Sam rozum nie jest więc ostateczną instancją moralną człowieka, lecz powinien służyć dobru w zgodzie z prawidłowo ukształtowanym sumieniem. Wysuwany jest też argument, że człowiek jest panem natury. Tłumaczy to Ojciec św. Jan Paweł II: "Tu może się zrodzić myśl, iż takie stanowisko poddaje człowieka-osobę "naturze", gdy przecież na tylu polach człowiek odnosi zwycięstwo nad naturą i opanowuje ją. Argument pozorny - wszędzie bowiem człowiek opanowuje naturę przez to, że dostosowuje się do jej immanentnej dynamiki. Nie ma zwycięstwa nad naturą w sensie jej gwałcenia... Człowiek opanowuje naturę przez to, że coraz pełniej wykorzystuje ukryte w niej możliwości" ("Jan Paweł II "Miłość i Odpowiedzialność", wyd. "Znak" Kraków 1962, s. 223).
Z życia:
Pani E.S. powiedziała, że do prowadzonej przez nią poradni rodzinnej zgłosiła się para małżeńska /12 lat po ślubie/, oboje głęboko religijni. Przez te 12 lat stosowali w swym małżeństwie tzw. stosunek przerywany (coitus interruptus), sądząc, że jest to chrześcijańskie opanowywanie się. Kiedy ostatnio dopiero dowiedzieli się, że jest to metoda antykoncepcyjna, przeżyli załamanie psychiczne i zwrócili się do poradni z prośbą o nauczenie ich metody naturalnego planowania rodziny (zwanej też metodą rozpoznawania płodności).

Szkodliwość antykoncepcji dla więzi małżeńskiej

Środki antykoncepcyjne są w większości szkodliwe dla zdrowia fizycznego, co jest już potwierdzone przez badania naukowe. Natomiast mało pisze się o dużej szkodliwości antykoncepcji dla zdrowia psychicznego stosujących ją ludzi.
Zdrowie psychiczne polega głownie na rozwoju człowieka w kierunku dobra i wyższych wartości. Kazimierz Dąbrowski (psycholog) powiedział, że kto znajduje się na drodze rozwoju, ten jest zdrowy psychicznie.
Wszystko zatem, co hamuje człowieka w jego rozwoju, w jego dążeniu ku dobru, to wszystko działa równocześnie przeciwko jego zdrowiu psychicznemu, czyli w kierunku patologii i może wywoływać nerwice. Na czym polegają nerwice, określa ogólna ich definicja: "Nerwice są to zaburzenia w rozwiązywaniu wewnętrznych konfliktów" (H. Binder). Konflikt wewnętrzny jest to sytuacja napięcia, gdy w człowieku powstają równocześnie dwa przeciwstawne uczucia lub pragnienia. W psychopatologii szczególne znaczenie mają konflikty związane z sumieniem,. jako wyższą instancją moralną.
Właśnie antykoncepcja wywołuje w człowieku wiele konfliktów, wewnętrznych, nie zawsze w pełni uświadomionych, tym niemniej działających na psychikę nerwicotwórczo. Omówione zostaną cztery główne konflikty, wywoływane przez antykoncepcję: wobec Boga, wobec miłości małżeńskiej, wobec wartości nowego życia i wobec osobowości małżonków.

KONFLIKT WOBEC BOGA

Stosowanie antykoncepcji jest samowolnym działaniem człowieka wbrew prawu Boga wpisanemu przez Niego w naturę człowieka, a więc wbrew Jego woli. "Prawo bowiem naturalne jest również wyrazem woli Bożej i jego wierne przestrzeganie jest ludziom konieczne do zbawienia" /Paweł VI, HV 4/. Chodzi o prawo naturalne dotyczące człowieka z uwagi na jego godność dziecka Bożego, stworzonego na obraz i podobieństwo Boga.
Bóg-Stwórca mógł w swojej wszechmocy inaczej rozwiązać problem przeżywania jedności małżeńskiej oraz sposobu przekazywania życia. Jednak Bóg w swej miłości i mądrości "ustanowił nierozerwalny związek między dwojakim znaczeniem tkwiącym w stosunku małżeńskim: między oznaczaniem jedności i oznaczaniem rodzicielstwa" (HV 12). Prawda ta wynika ze struktury samego aktu i rozum nie może jej zaprzeczyć. Nie każdy akt jest płodny, ale chodzi o zachowanie jego naturalności. Drugą prawdą jest istnienie w organizmie kobiety naprzemiennych okresów płodności i niepłodności (łatwych do określenia), do których współżycie małżonków powinno się dostosować, uznając w tym plan Boga wobec małżeństwa. Celem Bożego planu jest dobro i szczęście ludzi.
Przy stosowaniu antykoncepcji kontakt miłości między człowiekiem a Bogiem, między dzieckiem a Ojcem, zostaje zaburzony, co wywołuje w człowieku niepokój, spychany często do podświadomości i działający nerwicotwórczo. Prowadzi to nieraz do oddalenia się od Kościoła i do agresji wobec niego, co jest wyrazem szukania sposobu uwolnienia się od niepokoju.
W czasie pewnego spotkania osób pracujących w duszpasterstwie rodzin w Austrii przypadkowo poruszono temat naturalnego planowania rodziny. Wtedy ok. 30-letni uczestnik zerwał się z krzesła, zaczął wymachiwać rękami i wołać: "Nie chcę o tym słyszeć! Nie chcę o tym słyszeć!" Jego reakcja świadczyła o istnieniu wewnętrznego konfliktu.
Słowa Ojca św. Jana Pawła II: "Żaden człowiek nie jest absolutem i żadna forma ludzkiego samostanowienia nie może być ustanawianiem praw czy zasad bytu, ale musi być ich wnikliwym, wiernym i przez to samo pokornym odczytywaniem i realizacją"2.

KONFLIKT WOBEC MIŁOŚCI MAŁŻEŃSKIEJ

Antykoncepcja zafałszowuje miłość małżeńską, bo przy jej stosowaniu mówi się: "Chcę ciebie, ale nie chcę twojej płodności, odrzucam ją, choć należy ona do twojej osoby. Tak samo odrzucam też swoją płodność", Czyli dar osób nie jest całkowity. Jeżeli część osoby nie jest szanowana i akceptowana, lecz często wprost znienawidzona, wówczas prawda miłości jest zafałszowana. Miłość taka nie jest prawdziwie osobowa co potwierdza się w życiu przez ilość rozwodów, będących oznaką braku szczęścia małżeńskiego. Statystyki podają, że w dużych miastach Europy i USA rozpada się już prawie 50% małżeństw, natomiast wśród uznających zasady metod naturalnych jest mniej niż 1% rozwodów (badania prof. J.Rötzera z Austrii).
Przy stosowaniu antykoncepcji brak przerw we współżyciu prowadzi do tego, że jako stale dostępne, bywa ono przeżywane rutynowo, a kobieta może być traktowana jako przedmiot użycia. Są bowiem dwa warunki przeżywania szczęścia: odczuwać silne pragnienia i móc je zaspokajać z pewną dozą wysiłku.

KONFLIKT WOBEC WARTOŚCI NOWEGO ŻYCIA

Ludzie stosujący antykoncepcję uważają często, że stosują ją z szacunku dla płodności i dla nowego życia, którego poczęcia nie planują. Jednak szacunek nie może być wyrażony wrogością i niszczeniem płodności, co ma miejsce przy stosowaniu antykoncepcji. Przy tym .płodność traktowana jest nie jak wartość, ale jak jakaś wroga siła, której człowiek usiłuje się przeciwstawić przez jej niszczenie i pogwałcenie (techniczne, hormonalne, chemiczne, operacyjne). Szacunek wyrażony być może jedynie przez postawę pełną czci, przez podziw i ofiarność, co ma miejsce przy stosowaniu naturalnych metod rozpoznawania płodności.
U zwolenników antykoncepcji powstaje tzw. mentalność antykoncepcyjna, przy której poczęte a nieplanowane dziecko zostaje zwykle zabite, gdyż wina za to przypisywana jest środkom antykoncepcyjnym, które zawiodły. Pozostawia to szczególnie w psychice kobiety głębokie ślady w postaci zespołu poaborcyjnego. Żadne środki antykoncepcyjne nie dają 100 % pewności.
"Nikt nie może dwom panom służyć (Mt 6, 24), w tym przypadku równocześnie miłości do współmałżonka i nienawiści do możliwego nowego życia dziecka; bowiem miłość dąży do dobra, a nienawiść do niszczenia.
Tu trzeba dodać, że spirala śródmaciczna jest środkiem wczesnoporonnym a nie zapobiegającym poczęciu. Przy jej zastosowaniu poczęcie dokonuje się normalnie w jajowodzie, ale dziecko nie może się potem zagnieździć w uszkodzonej przez spiralę błonie śluzowej macicy i musi umrzeć. Również pigułkę hormonalną zalicza się do środków wczesnoporonnych.

KONFLIKT WOBEC OSOBOWOŚCI MAŁŻONKÓW

Każdy człowiek powołany jest do wewnętrznego rozwoju, oraz dążenia do prawdy i duchowej dojrzałości. "Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła" (J 3, 21).
Postawa antykoncepcyjna jest świadomym, egoistycznym i niedojrzałym wyłączeniem części osobowości z drogi rozwoju. Hiszpański mistyk Franciszek de Osuna napisał: "Należy zastanowić się, że wystarczy jedna niestrzeżona brama, aby utorować szatanowi drogę do zamku serca człowieka". Jeżeli rozwój osoby zostaje zahamowany i zaburzony, wówczas człowiecze "ja" zaczyna się buntować, co przejawić się może niepokojem wewnętrznym a nawet nerwicą.
Stosując antykoncepcję, człowiek postępuje niekonsekwentnie: chce działać i równocześnie boi się naturalnych skutków tego działania, wobec czego usiłuje sztucznie im zapobiec. Tak powstaje w nim rozszczepienie wewnętrzne, które ma działanie nerwicorodne. Najprościej jest przecież powstrzymać się od działania, którego skutków się obawiamy.

SZKODLIWOŚĆ ANTYKONCEPCJI DLA ZDROWIA FIZYCZNEGO

Pigułka hormonalna
Doustne pigułki hormonalne znane są od 1960 r. Zawierają one syntetyczne hormony płciowe żeńskie: estrogeny i progesteron, których ilości z powodu silnych powikłań zdrowotnych stopniowo były zmniejszane. Jednak ich zawartość w obecnych pigułkach jest kilkadziesiąt razy większa niż w zdrowym organizmie kobiety, toteż szkodliwość dla zdrowia nadal istnieje. Wystarczy przeczytać prospekt, załączony do każdego opakowania pigułek hormonalnych. Jest on drukowany bardzo małymi literami i kobiety przeważnie go nie czytają. W prospektach znajdują się liczne ostrzeżenia (podaję w skrócie):
Stosowanie doustnych środków antykoncepcyjnych wiąże się z ryzykiem wystąpienia ciężkich chorób, takich jak: zawał serca, udar mózgu, zmiany zakrzepowo-zatorowe, szczególnie u kobiet powyżej 35 roku życia i u kobiet palących papierosy.
W następujących przypadkach należy natychmiast przerwać zażywanie pigułki hormonalnej oraz skontaktować się z lekarzem: podejrzenie istnienia ciąży, bóle głowy podobne do migreny, nagłe zaburzenia wzroku wszelkiego rodzaju, kłujące bóle podczas oddychania lub kaszlu, uczucie bólu i dławienia w klatce piersiowej, wzrost ciśnienia krwi, napad padaczki z drgawkami, żółtaczka i świąd ciała, powiększenie wątroby z podejrzeniem guza wątroby, bóle i obrzęki nóg, zakrzepowe zapalenie żył. Wszystkie te uwagi świadczą dobitnie o dużej szkodliwości pigułek hormonalnych dla zdrowia kobiety. Liczni badacze piszą o ryzyku zachorowania na raka piersi i raka szyjki macicy po dłuższym okresie zażywania pigułki.
Ginekolodzy zapisują często pigułkę hormonalną dla "leczenia" nieregularnych cyklów miesiączkowych. Uregulowanie cyklów jest pozorne i sztuczne; po odstawieniu pigułki nieregularność wraca lub pogarsza się.
Stosowanie pigułek hormonalnych przez młode dziewczęta doprowadza nieraz do całkowitej bezpłodności, gdyż niedojrzały jeszcze własny układ hormonalny zostaje przez pigułkę zablokowany.
Stwierdzono naukowo, że przy używaniu pigułki hormonalnej może dochodzić do jajeczkowania i zapłodnienia, ale dziecko umiera z powodu niemożności zagnieżdżenia się w uszkodzonej (przez hormony pigułki) błonie śluzowej macicy, lub na skutek zwolnionego transportu przez jajowód, co może doprowadzać do zagłodzenia zarodka. Toteż pigułkę hormonalną zalicza się do środków wczesnoporonnych.

Spirala
Działa na zasadzie przewlekłego uszkodzenia błony śluzowej macicy. Zapłodnienie możliwe jest w każdym cyklu, gdyż plemniki mogą swobodnie wędrować przez macicę do jajowodów. Jednak poczęte dziecko umiera z powodu niemożności zagnieżdżenia się w uszkodzonej przez spiralę błonie śluzowej macicy. Dodatek miedzi lub progesteronu nie zmienia tego faktu. Spirala jest więc środkiem wczesnoporonnym.
Szkodliwość zdrowotna: silne krwawienia, częste zapalenia narządów rodnych. W błonie śluzowej macicy stwierdza się liczne wybroczyny krwawe i drobne zakrzepy, świadczące o jej uszkodzeniu.

Środki chemiczne (pasty, galaretki, pianki)
Zawierają one substancje uszkadzające plemniki, nie mogą być więc obojętne dla żywych tkanek kobiety. Oprócz destrukcyjnego działania na nabłonek dróg rodnych, środki te zaburzają naturalną kwasowość pochwy, stanowiącą zabezpieczenie przed bakteriami. Dlatego przy częstym stosowaniu ubocznym efektem są stany zapalne, infekcje dróg rodnych (mogące prowadzić do niepłodności), nadżerki, a także stany alergiczne, zresztą również u mężczyzn.

Sterylizacja
Jest to zabieg chirurgiczny i jako taki niesie z sobą pewne ryzyko powikłań. U kobiet po sterylizacji występują wcześniej objawy przekwitania. U 3 kobiet na 1000 płodność wraca samoistnie. U mężczyzn po sterylizacji dość częste są choroby autoimmunologiczne (np. choroby reumatyczne). Przyczyna: plemniki nie są wydalane, lecz są wchłaniane do krwi; mogą zadziałać tam jak obce białko i spowodować nadmierne tworzenie się przeciwciał.

Prezerwatywa
Nazywana jest barierą między małżonkami, działa na nich nerwicorodnie.
Warto tu zaznaczyć, że jej zabezpieczenie przed wirusami HIV nie jest całkowite. Prof. dr med. John Kelly z Wielkiej Brytanii, współpracownik Światowej Organizacji Zdrowia podaje, że ryzyko zakażenia przy stosowaniu prezerwatywy sięga 40 %. Fałszywe informacje o skuteczności prezerwatywy podawane są prawdopodobnie z powodów gospodarczych (zarobki firm), a także z powodów ideologicznych: aby nie występować w obronie porządku moralnego.

Stosunek przerywany (coitus interruptus)
Jest to metoda antykoncepcyjna. Wywołuje przede wszystkim skutki psychiczne w postaci możliwości rozdrażnienia i nerwicy u obojga, a zwłaszcza u kobiety, u której dojść może do oziębłości płciowej. Zawodność duża, dotyczy ona oczywiście okresów płodności kobiety.

WPŁYW ANTYKONCEPCJI NA MŁODZIEŻ

Młodzi ludzie, zafascynowani antykoncepcją, oddzielają w swym myśleniu seks od płodności i często zaczynają współżycie seksualne bardzo wcześnie. Przeżywane jest ono w młodym wieku raczej powierzchownie, bez głębszego zaangażowania osobowego, co według psychologów może się utrwalić i prowadzić do częstej zmiany partnerów. Wszystko to, zwłaszcza brak samoopanowania oraz związany z tym brak głębokiego podejścia do sprawy małżeństwa opóźnia psychiczno-społeczne dojrzewanie młodych, co wpływa na poziom dojrzałości całego społeczeństwa, które składa się przecież z pojedyńczych ludzi. Zmniejsza to też u nich poczucie odpowiedzialności. Jeżeli dojdzie do poczęcia dziecka, to jest to przeżywane jako całkowite zaskoczenie i dziecko zostaje często usunięte, lub chłopak pozostawia dziewczynę samą.
Młodzi, którzy zajęci są przeżyciami erotyczno-seksualnymi, mają na ogół mniej skłonności do właściwego ich wiekowi szukania sensu życia, prawdy, wartości społecznych i ogólnoludzkich.
Szczególnie szkodliwa jest pigułka hormonalna dla młodych dziewcząt przed 20 r. życia, u których system hormonów płciowych (bardzo ważny też dla ogólnego rozwoju) nie jest jeszcze całkowicie dojrzały. Pigułka, zawierająca sztuczne hormony w ilości dużo większej niż w naturze, blokuje własne wydzielanie hormonów, co prowadzić może do trwałej bezpłodności. Ostatnio obserwuje się zwiększającą się ilość małżeństw bezdzietnych. Przyczyną tego jest prawdopodobnie stosowanie antykoncepcji w młodym wieku.
Antykoncepcja przyczynia się do współżycia już przed ślubem, co utrudnia głębsze poznanie się i porozumienie, a przez to pogłębienie miłości, gdyż dominantą stają się wówczas kontakty seksualne. Małżeństwa takie są mniej trwałe. Jeżeli uświadomimy sobie, że rodziny są podstawowymi komórkami społeczeństwa, zrozumiemy łatwo jak szkodliwy jest wpływ antykoncepcji na całe społeczeństwo. Antykoncepcja reklamowana jest szeroko przez firmy, które na niej dobrze zarabiają, a także przez ludzi, którym brak poczucia etyki i którzy w ten sposób chcą usprawiedliwić swoje własne postępowanie.

CZY WSPÓŁŻYCIE MAŁŻEŃSKIE WYMAGA PRÓBY ?

Dość często słyszy się obecnie argument: "Przed ślubem musimy wypróbować, czy do siebie pasujemy". Argument ten jest wyrazem braku przemyślenia tej dziedziny oraz wyrazem życiowego permisywizmu; jest też wyrazem ulegania bezpośrednim życzeniom naszej cielesnej natury, a więc wyborem drogi łatwiejszej, owej "szerokiej bramy".
Możliwe też, że wpływ na tę postawę ma obecne zdominowanie myślenia o sprawach ludzkich przez myślenie techniczne. Człowiek, przejęty osiągnięciami technicznymi, nawet siebie obserwuje jak istotę techniczną i ma skłonność oceniać swoje czyny głównie ze względu na ich skuteczność i sprawność wykonania, a nie ze względu na ich wartości moralne. Tym samym seks traktowany jest nieraz jako sprawność i jako cel sam w sobie.
Problem współżycia "na próbę" można rozpatrzyć od strony medycyny oraz psychologii i etyki.
Stanowisko medycyny jest pewne i jednoznaczne: współżycie małżeńskie nie wymaga próby. W zasadzie każdy zdrowy mężczyzna może współżyć z każdą zdrową kobietą, gdyż wady w zakresie układu płciowego ujawniają się z reguły już w okresie dojrzewania.
Oto słowa dr J. Massalskiej, ginekologa i seksuologa: "Postulat "wypróbowania" byłby uzasadniony, gdyby istotnie chodziło o jakieś niezmienne "wymiary", które muszą pasować... Ale tak nie jest. Wystarczy sobie uprzytomnić, że kanał rodny każdej normalnej kobiety dorosłej może po odpowiedniej adaptacji pomieścić główkę rodzącego się dziecka, aby zrozumieć, jak bardzo jest elastyczny i może się na pewno dostosować do wszelkich wymogów, jakie mu stawia normalne współżycie w małżeństwie. Obala się tym samym wszelkie legendy "o doborze", jaki musi być uprzednio sprawdzony.(...) Można więc śmiało powiedzieć, że każdy normalnie zbudowany mężczyzna i każda normalnie zbudowana kobieta mogą się świetnie porozumieć seksualnie, o ile się kochają i chcą sobie nawzajem dać maksimum radości i szczęścia z miłości (Wychowanie seksualne, Inst. Wyd. CRZZ, 1975, s.32).
W dodatku o każdej prawie młodej parze można powiedzieć, że na początku jest jeszcze "nie dopasowana". Współżycie płciowe dwojga ludzi wymaga zwykle czasu i pewnego starania, aby osiągnąć pełną harmonię.
Prof. Antoni Kępiński - psychiatra pisze: "Mylą się absolutnie ci, którzy sadzą, że kobieta w swoim rozwoju "startuje" z pewnym już wysokim poziomem satysfakcji seksualnej, doznawanej w trakcie pierwszych stosunków płciowych. Młodzi chłopcy w okresie dojrzewania otrzymują od natury prawie doskonały "prezent" potencji i orgazmu, natomiast kobiety w swym rozwoju psychofizjlogicznym muszą dopiero orgazmu się uczyć." (Z psychopatologii życia seksualnego, wyd. PZWL, 1988, s. 33).
Ewentualne trudności we współżyciu małżeńskim (które zdarzają się raczej w późniejszych okresach małżeństwa) mają z reguły tło psychiczne - nerwicowe i dają się dość łatwo wyleczyć. W zakresie współżycia małżeńskiego możliwość uczenia się zachowań i dostosowania się jest u człowieka duża, gdyż ośrodki dla życia seksualnego mieszczą się w korze mózgowej. Dzięki temu mechanizmy reakcji płciowych dają się sterować i opanowywać. Nic ma żadnych podstaw do twierdzenia, by wstrzemięźliwość seksualna w jakikolwiek sposób zagrażała zdrowiu czy to fizycznemu czy psychicznemu człowieka.
Tyle od strony medycyny i fizjologii. A co mówi psychologia?
Przed małżeństwem pewność należenia do siebie nie jest nigdy duża, nawet pomimo osobistych przyrzeczeń, gdyż w razie zaistnienia, jakichś trudności bardzo łatwo mówi się: właściwie nie związaliśmy się jeszcze na zawsze, więc możemy się rozejść.
Stosunek seksualny nie jest żadnym sprawdzianem miłości, jest tylko sprawdzianem zdolności do współżycia, czyli popędu seksualnego, który każdy zdrowy młody człowiek w sobie odczuwa. Najważniejsze jest dobranie się osób, ich miłość, przyjaźń i porozumienie. Jeżeli w miłości istnieje porozumienie psychiczne i duchowe, to i ciało łatwo się w małżeństwie dostosuje. Erich Fromm powiedział: "Nie miłość jest wynikiem zadowolenia seksualnego, ale szczęście seksualne jest owocem miłości".
Stosunki przedmałżeńskie utrudniają sprawdzenie wzajemnych' uczuć i postaw, oraz hamują wzajemne wychowywanie się przyszłych małżonków. Jednym słowem - hamują dojrzewanie miłości. Młodzi sami mówią, że w takiej sytuacji, kiedy zaczęli ze sobą współżyć, przy spotkaniach myślą tylko o tym jednym - dojdzie do zbliżenia czy nie dojdzie?
Propozycja "próby" pada częściej ze strony mężczyzny, który na ogół silniej odczuwa popęd płciowy. Jednak nieraz i dziewczyna do tego dąży, sądząc, że w ten sposób zapewni sobie większą stałość i wierność partnera i skłoni go do małżeństwa, czego życie jednak nic potwierdza. Częściej bywa odwrotnie.
Taka "próba" przed małżeństwem, która prowadzi oczywiście do dalszego częstego współżycia, jest egoistycznym wykorzystaniem drugiej osoby. Jest krzywdą dla obojga, a szczególnie dla kobiety, która zwykle bardziej pragnie bezpieczeństwa uczuciowego i stałości wspólnoty małżeńskiej i która ponosi cały ciężar w razie poczęcia dziecka. Niespodziewane poczęcie dziecka prowadzi dość często do małżeństwa "z musu", kiedy miłość wzajemna nie jest jeszcze pewna. Los takich małżeństw często jest trudny.
Jeżeli mężczyzna tak stawia sprawę, że uzależnia małżeństwo od doraźnego wyniku takich "prób" - to świadczy, że osoba dziewczyny niewiele dla niego znaczy, ale że traktuje ją jak obiekt seksualny. W dziewczynie zakochanej jest bardzo silne pragnienie obdarzania i wydaje jej się, że w ten sposób uszczęśliwi swego chłopaka, nie rozumiejąc i nie myśląc o tym, że szkodzi przez to ich miłości i im samym. Pewna dziewczyna powiedziała: "Chciałam mu dać wszystko, a on wziął tylko moje ciało".
A teraz od strony wartości człowieka, i miłości małżeńskiej czyli od strony etyki; Wbrew temu, co się zewsząd słyszy, nie można w ogóle wypróbować osoby przez stosunek seksualny, który winien być przecież darem osoby, a osoba to więcej niż ciało. Osobisty dar może być spełniony i to na zawsze, nie może być natomiast przedmiotem próby, gdyż sprzeciwia się to wartości i godności osób, a także ich miłości. Osobę, dziecko Boga, wziąć "na próbę", aby ją ewentualnie odrzucić - to jest tak wielka krzywda, czyn tak niegodny i egoistyczny, że obraża nie tylko człowieka, ale jest też lekceważeniem samego Boga. Nawet jeżeli oboje tej "próby" chcą i oboje wyrażają zgodę - działają wtedy wbrew godności człowieka, wbrew rozumowi i własnemu dobru oraz wbrew Bogu, który powiedział: "Mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ścisłe, że stają się jednym ciałem" (Rdz 2,24). Zwróćmy uwagę, iż powiedziane jest wyraźnie: "łączy się ze swą żoną". A poza tym - jednego ciała nie można już rozdzielać, to jest jedność na całe życie. W Starym Testamencie wyrażeniem "ciało" określano często całego człowieka, więc "stają się jednym ciałem" rozumieć należy jako jedność osobową. Bóg-Stwórca wymaga tego od nas po to, aby zabezpieczyć naszą małżeńską i rodzinną .miłość, a więc dla naszego dobra i szczęścia.
Miłość jest wartością głębszą, niż sama seksualność, toteż nie może być ona sprawdzana przez akt płciowy. Miłość sprawdza się przez życzliwość, ofiarność, wierność.
Jeśli jakąś rzecz daje się na próbę, to ona nic nie traci, bo nie łączy się z właścicielem, a tu powstaje całkiem nowa jedność osób, nowa jakość. Oddanie się sobie polega nic tylko na jedności ciał, ale jeszcze więcej na zjednoczeniu serc i dusz.
Pojawia się nieraz argument, że "przecież większość tak postępuje". Jednak większość czy mniejszość ma zasadnicze znaczenie w naradach lub wyborach. Natomiast osobiste decyzje dotyczące dziedziny seksu i miłości powinny być zależne od godności człowieka i od stałej Prawdy, która jest obiektywna i nie jest zależna od większości czy mniejszości. Tak, jak nie jest zależny od sądów większości czy mniejszości fakt, że woda i powietrze są potrzebne do życia". Ktoś powiedział: gdyby Mojżesz kierował się zdaniem większości, to zamiast Dekalogu na kamiennych tablicach, mielibyśmy złote cielce.
Pomyślmy, że Chrystus nigdy nie daje nam swojej miłości na próbę, ale daje się cały na zawsze, na Krzyżu i w Eucharystii.
"Nie można żyć na próbę, nie można kochać na próbę" (Ojciec św. Jan Paweł II ).
Na zakończenie przeczytajmy małe porównanie3, które opowiedział na rekolekcyjnym spotkaniu młodzieży francuski ksiądz. Dziewczynie, która mu powiedziała, iż tak kocha chłopaka, że chce z nim współżyć, bo chce mu wszystko dać, pokazał dwa przedmioty: talerz pełen jabłek i wazon z kwieciem uciętym z jabłoni. Powiedział - przypatrz się. To jabłko jest bardzo dobre. I jak ktoś patrzy na ładne jabłko, to ma ślinkę w ustach, chciałby to jabłko zjeść; tylko żeby to jabłko było do zjedzenia, przedtem ta jabłoń tak kwitnie. I z kolei gdyby świat pozbawić tego kwiatu, pozbawiłoby się świat czegoś bardzo pięknego. Młodość, która przebiega w czystości, jest oczekiwaniem na owoce, jeżeli zerwiesz ten kwiat wcześniej, tego owocu w ogóle nie będzie. Prosta zasada dojrzewania w świecie przyrody. Takie trochę naiwne, a przecież trafiające w sedno porównanie.

Elżbieta Wójcik


(1) Przemówienie Ojca Świętego Jana Pawła II do uczestników dwóch kongresów poświęconych zagadnieniom odpowiedzialnego rodzicielstwa, Rzym 08.06.1984 r., L'Osservatore Romano nr 7/84
(2) Z przemówienia Ojca św. Jana Pawła II do uczestników kongresu pt. "Filozofia i teologia odpowiedzialnego rodzicielstwa", Rzym, 08. 06. 1984 r., za "L1Osservatore Romano" nr 7/84.
(3) Wanda Półtawska "Problematyka dojrzewania człowieka" w "Rodzina Katolicka", nr 64-67, Kraków 1986 , s. 4.

 

© 2008 Diecezja Płocka